poniedziałek, 2 listopada 2015

One

Selena Gomez - Good for you

Uśmiechnęła się złośliwie w stronę szafki z numerem '105'. Zatarła ręce z zadowolenia. Poprawiła swoje i tak już idealne włosy i przejechała swoim długim tipsem po malutkim lustereczku rywalki.
Castillo nie powinna mieć życia w tej szkole i ona doprowadzi to do skutku. 

Kilka drobnych kłamstw, głupi ludzie i oczywiście naiwna Violettka. Jedna mała intryga, i bum..... rządzi. Szatynka łatwo dała się wrobić i nawet nie zauważyła, kiedy to się stało. A teraz pogodziła się ze swoim losem. Ups? 

Tak 'baardzo' mi przykro Castillo, cóż, zasłużyłaś sobie.



*~*


W pośpiechu zapiął ostatnie guziki marynarki, na próżno, bo chwilę później musiał robić to drugi raz. Jednak już w mniejszym pośpiechu. 
Nie jego wina, że ten cholerny budzik znowu się popsuł. Ale czemu akurat dzisiaj?! W jego pierwszy dzień w 'Studio21!'? Gorzej dla niego być nie mogło. Już wczoraj popełnił dużą gafę, taranując piękną szatynkę. 
Bardzo piękną, słodką, uroczą, delikatną... 
Potrząsnął głową, czując napływające myśli o tej istotce. Chcąc nie chcąc uśmiechnął się, a na jego twarz wkradł się malutki rumieniec. 
Co ta dziewczyna z nim wyprawia? Sprawiła, że Federico Pasquarelli się zarumienił, a to jest 'coś'. Chłopak chciał jeszcze przez chwilę pozostać w świecie wyobrażeń o tajemniczej ślicznotce, ale wiedział, że jeżeli zaraz się nie pośpieszy, będzie miał kłopoty.


*~*

 

- Siema Torres! - wykrzyknął zrzucając rudą z siedzenia. Jej twarz poczerwieniała ze złości, ale po chwili otrzepała spodnie, odzyskując spokój.
- Czego chcesz Dominguez? - syknęła gniewnie. Brunet roześmiał się puszczając jej oczko.
- Nie denerwuj się skarbie - kolejne oczko i czarujący uśmiech został posłany w jej stronę, na co prychnęła - Po prostu postanowiłem zepsuć ci humor słonko, ktoś musi sprawić przykrość takiej suce - zaśmiał się gardłowo.
- Żeby było mi przykro musiałbyś coś dla mnie znaczyć, Diego - warknęła.
- Oboje dobrze wiemy, ile dla ciebie znaczę skarbie. Udajesz, ale mnie nigdy nie oszukasz, nigdy nie przyznasz, ile dla ciebie znaczę. Ale dobrze wiesz, że tylko ty na tym cierpisz, zresztaka suka jak ty, nie zasługuje na szczęście.

Stała tam z niewzruszoną twarzą. Kolejny raz jej ręka nieudanie chciała trafić w jego twarz. A on znowu roześmiał się, mówiąc, że jest nikim. I po prostu wyszła, pozwalając wyjść na świat zewnętrzny tylko jednej kropelce cierpienia. Jednak tam głęboko w środku, jej łzy tworzyły kolejny ocean, a serce znowu zostało porwane na malutkie kawałeczki. 


Kto ułoży je z powrotem?

Czemu właśnie jego wpuściła do swojego serca?
  
"Słowa ranią bardziej, niż największy ból fizyczny"


*~*

- Co? Meksykanin?! Wow! - szatyn ledwo powstrzymywał się od wybuchnięcia śmiechem, co nie zmieniało faktu, że nie mógł pozwolić na obrazę.
Rozejrzał się krytycznym wzrokiem po osobach znajdujących się w pomieszczeniu. Usłyszał kilka pojedyńczych chichotów, przez co na jego twarz wdarł się zadziorny uśmieszek. 
Przeskanował pomieszczenie. Podniósł brwi w geście zdziwienia, nie ukrywając zaskoczenia. Od jego wyjazdu wygląd ukochanej szkoły zdecydowanie się zmienił. W jego głowie pojawiła się myśl o dawnych kolegach, miał nadzieję, że chociaż to się nie zmieniło. 

Bał się? Nie, strach do niego nie pasował.

W środku siebie tlił nadzieję, że Ludmiła nadal próbuje straszyć innych, Violetta w dalszym ciągu powala swoim głosem i delikatnością, a Diego pozostał ułożonym gentelmenem. 

Nawet nie podejrzewał, ile mogło się zmienić.

Do czasu, kiedy zobaczył drobną blondynkę kulącą się przy ścianie, a nad nią górującą nieznaną dziewczynę.  

________________________________________________________________________________ 

Nie wiem co powiedzieć. Dużo miłości.


xxAlex

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz