poniedziałek, 19 stycznia 2015

Chapter III

Violetta's Pov


Mój partner postąpił tak samo i teraz oboje tkwiliśmy w tej pozie.
- Violetta- wyszeptał drżącym głosem po kilku chwilach.

To, naprawdę on, naprawdę on. Nie mogę uwierzyć.

-Federico- powiedziałam czując napływający łzy.
-Viola kochanie daj mi szansę wytłumaczyć- powiedział przybliżając się do mnie.

Idiota, co on sobie wyobraża!? Że co przeprosi i wybaczę mu to, że mnie zostawił, urwał kontakt czy, że chodził na randki z tymi sławami przed końcem naszego związku?

- Nie nazywaj mnie tak, nie masz prawa- wysyczałam zimno- zostaw mnie w spokoju! Wyjechałeś, a teraz co, wracasz i chcesz znowu ze mną być! Jesteś skończonym idiotą!- krzyczałam jak opętana a łzy zaczęły toczyć się po mojej twarzy.
- Proszę Vilu, daj mi to wytłumaczyć, kocham cię- powiedział wpatrując się w moje oczy.
- Nie obchodzi mnie to! Moja miłość do ciebie umarła już dawno!- krzyczałam dalej odsuwając się od niego.
-Violetta proszę, ja naprawdę nadal wierzę w nas...- dalej próbował mi wmówić te głupstwa.
-Nas!? Już dawno nie ma żadnych nas! Zniszczyłeś nas!- nadal na niego krzyczałam.
-Vilu,...- Federico próbował powiedzieć coś jeszcze jednak ja nie chciałam już go słuchać.
Przepychałam się przez wszystkich tańczących w klubie. W końcu udało mi się dostać na świeże powietrze, po czym odetchnęłam z ulgą. Oparła się o budynek a łzy swobodnie płynęły mi po policzkach. Wypity przeze mnie alkohol powoli ulatniał się z mojego umysłu. Wzięłam kilka głębokich oddechów i zamknęłam oczy. Będę musiała stąd iść, westchnęłam cicho. Chwyciłam moje szpilki i boso skierowałam się do domu. Dobrze, że przynajmniej nie mam daleko, ze 2 kilometry czyli jak dla mnie – 10 minut.

Nie sądziłam, że Federico kiedyś wróci. Myślałam, że zostanie w Hollywood z resztą tych zapchlonych gwiazdeczek. Odkąd wyrządził mi tyle krzywd przez tą sławę, zaczęłam nienawidzić wszystkich gwiazd. Było tylko kilka wyjątków.
Wracając do sprawy naprawdę go nie rozumiem, miał czelność mnie zostawić, pff nawet ze mną nie zerwał. I co on chce mi tłumaczyć, ja już nie uwierzę w żadne jego bajeczki. Taki ideał a gdy ja cierpiałam on umawiał się z kolejnymi dziewczynami. MY już dawno przestaliśmy istnieć a pomyśleć, że kiedyś zapowiadało się tak dobrze.

*Retrospekcja*

Szykowałam się właśnie na moją pierwsza randkę z Federico. Chłopak zaprosił mnie tuż po zdarzeniu w klubie, nadal nie mogę w to uwierzyć. Ubrałam się w nowo kupiony zestaw Ubranie* ( na dole)
 Pod spodem miałam strój kąpielowy** (też na dole), chłopak kazał mi go wziąć.
    Strasznie się denerwowałam już tak dawno nie byłam na randce. Popatrzyłam na zegarek, który wskazywał 15:59, zaraz tu będzie. Dosłownie chwilę później usłyszałam dzwonek do drzwi. Wyszłam szybkim krokiem z pokoju, po czym szybko do niego wróciłam, jeszcze raz przejrzałam się w lutrze i wyszłam. Po chwili znowu znalazłam się w pokoju ' Kurdę, weź się w garść debilko' dobra wyszłam z tego głupiego pokoju.
    Z rosnącym zdenerwowaniem zeszłam ze schodów i zaczęłam powoli otwierać drzwi w których ukazywała się postać Federico. W końcu otworzyłam drzwi i zobaczyłam chłopaka opartego o framugę drzwi (od aut. wyobraźcie to sobie, mi to dało świetny efekt). Chłopak wyglądał zabójczo ale to już żadna nowość, zawsze tak będzie wyglądał.
    -Mam coś dla ciebie- jego słodki szept oplótł moje ramiona. Wyciągnął za siebie piękny bukiet kwiatów który mi podał.
    -Dziękuje- powiedziałam cicho.
    Wyszłam z progu, zamykając uprzednio drzwi.
    Pięknie wyglądasz- powiedział, a ja schowałam głowę we włosy.
    Federico lekko się zaśmiał i podniósł moją głowę, odgarniając wszystkie kosmyki
    -Nie zasłaniaj się księżniczko, ślicznie się rumienisz- kolejny raz usłyszałam ten czarujący głos, powodujący u mnie dreszcze.
    Chłopak splótł nasze ręce i ruszyliśmy w nieznanym dla mnie kierunku...

    *Koniec Retrospekcji*


    Właśnie takie były nasze początki, szkoda, że wszystko tak się pozmieniało.
    Gdy weszłam do domu, od razu poszłam do łóżka, położyć się spać.


    Federico's Pov


    Nadal nie mogę uwierzyć, że ją spotkałem. Zmieniła się, była jeszcze bardziej piękniejsza niż wcześniej. Po tej sytuacji nie miałem już ochoty na zabawę, ale musiałem najpierw poszukać chłopaków, jak na zawołanie otrzymałem sms:

    Od:Rapujący Hipopotam

    Federico widzieliśmy tą akcje.
    Mamy nadzieję, że się trzymasz.
    Nie chcieliśmy robić kłopotu i poszliśmy.
    Spotkamy się wszyscy jutro po południu u Marco.

    Dobra, chłopakami nie muszę się martwić. Postanowiłem wrócić do domu, po czym położyłem się myśląc o szatynce.


    *Jeden Dzień Później*


    Lara's Pov


    Leon od kilku dni strasznie dziwnie się zachowuje. Odbiera dziwne telefony, czasami gdzieś wychodzi, nie chce ze mną spędzać czasu. Zupełnie jakby się bał mnie, może ma inną, nie Laro, nawet tak nie myśl. Przecież on mnie kocha nie zrobiłby mi tego.

    Siedziałam sobie w salonie na kanapie z kubkiem gorącej czekolady. Leona nie było w domu znowu 'wyszedł'. Usłyszałam trzask drzwi oznaczający jego powrót.
    Po chwili pojawił się w salonie ze słodkim uśmiechem, zresztą on cały jest słodki, zachichotałam cicho.
    -Co ty na to, żeby się gdzieś jutro wybrać?- zapytał z uśmiechem.
    Chyba wszystko zaczynało wracać do normy.
    -Z prawdziwą przyjemnością panie Verdas- zaśmiałam się słodko.
    Przysunął się do mnie składając na moich ustach czuły pocałunek.

    Linki są na dole bo mnie blogger nie lubi.
    Ja chyba jestem, stworzona do romansów. Ta retrospekcja na pewno będzie kontynuowana. Po pierwsze przepraszam, że rozdziału nie było tak jak zapowiedziałam ale miałam pewien problem. Po drugie przepraszam, że o takiej godzinie ale trochę zajęło mi przepisywanie na laptopa.
    Zmieniłam wiek bohaterów o 1 rok, dlaczego, niedługo się dowiecie i są nowi bohaterowie jak ktoś jeszcze nie był. Jeżeli macie jakieś pomysły na wydarzenie to piszcie na mój e-mail może, będą pomysły których użyje. Następny będzie niedługo.


    xxAlex

    5 komentarzy:

    1. super rozdział! marti <3

      OdpowiedzUsuń
    2. potrafisz tylko kopiować, macie rację, niepotrzebnie hejtowałam Nath i Adę, powinnam opisać jak wy wszystko od nich kopiujecie :/

      OdpowiedzUsuń
    3. Jak juz robie wielki powrót, to i do Cb zajrzę.
      Czytam tak te rozdziały i jakbym dostała w czymś ciężkim w głowę.
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      Czemu nie zrobiłam tego wcześniej??? Rozdziały są świetne, nawet mój wymarzony, prawie ulubiony parring (wybacz,ale Leonetta, sama rozumiesz). Sytuacja taka życiowa. Do tego wszystkiego moje ulubione retrospekcje. W mało ktorym opowiadaniu są, a tak dużo wnoszą do historii. Co mi z tego, że wiem, że główni bohaterowie się rozstali skoro nie wiem dlaczego i nie znam ich przeszłości.?U Cb, mimo iż po terminie wszystko jest dopracowane.
      Cos za dużo Cie chwale.... To do mnie nie podobne.:P
      Ok, nie przeszkadzam, bo Cię jeszcze rozprosze i nie bd rozdziału. Czekam...

      OdpowiedzUsuń